niedziela, 20 lutego 2011

ŁAPACZ ZIMY


Zima u nas trwa i ma się coraz lepiej. Dzisiaj sypała lekkim, śnieżynkowym śniegiem . Emil zachwycony wbiegał w największe zaspy. Mówił - gwiazdki leżą - mamo.
Ja jednak, w niecierpliwym oczekiwaniu na wiosnę zainstalowałam ŁAPACZA ZIMY.
Około 10 lat temu, zrobiłam z drutu, słoiczków i różnych niepotrzebnych drobiazgów, żyrandol.
Wisiał w ogrodzie mamy i tworzył wieczorem nastrój. Przedmiotów zawieszanych na żyrandolu systematycznie przybywało, były one wszystkie  w kolorach zimnych [ biało,niebiesko, zielone ].
Po pewnym czasie wyinstalowałam słoiczki [ na świeczki] i pozostawiłam sam stelaż z ozdobami.
Żyrandol zawisł w łazience pod lampką . Gdy Emil był malutki i kąpał się w wanience, leżąc, z wielkim zainteresowaniem, wpatrywał się w ozdoby. Żyrandol wisiał  w łazience,
dzisiaj, jednak, zawisł nad oknem i zaczął spełniać nową rolę - "Łapacza zimy". Rola podobna do "Łapacza snów" ale z innym przeznaczeniem.
Opowiedziałam Emilowi, ze każdy kamyk, szkiełko, kulka wciąga do środka zimę i już nie długo pojawi się wiosna. Nie wiem, czy uwierzył, ale Emil uwielbia różne magiczne opowieści.
"Łapacz" łapie a my czekamy na wiosnę :)

Tego Łapacza zrobiłam sama, ale można a nawet trzeba, go wykonać razem z dzieckiem .
Potrzebny nam będzie miękki drut [gruby i cieniutki] i małe ozdoby  [ najlepiej przezroczyste ].
Modelujemy stelaż w kształcie spirali a do niego przyczepiamy, owinięte cienkim drucikiem różne przedmioty.