czwartek, 8 sierpnia 2013

STÓŁ PRZYNIESIONY

Niedawno stwierdziłam, że potrzebuję stołu do pracowni.
Za chwilę dostałam telefon od mamy że tata nabył stół :)
Został przyniesiony przez dwóch panów "mocno zmęczonych życiem", którzy chcieli ten stół spalić, przypomnieli sobie o tacie-fascynacie gratów no i za symboliczną kwotę, stół pojawił się u nas.
Stół bardzo po przejściach, niezbyt ładny, ale nadający się na eksperymenty recyclingowe.
Blat tata wyrzucił [nie nadawał się już do niczego], nogi z grubsza oczyścił z lakieru. Szufladę pozostawił oryginalną. Na moją prośbę zrobił nowy blat z drewna.
Wzięłam stół do domu.


Mąż oczyścił i zmatowił nogi a później pomalował białą farbą.
Po wyschnięciu przetarliśmy go papierem ściernym .Dwa razy polakierowaliśmy.
Mąż przykręcił wkrętami blat. Wsunął starą szufladę.
Stół gotowy.  





Zadomowił się w pracowni razem z krzesłem w stylu Shabby chic .