czwartek, 6 listopada 2014

KRZESEŁKO RODZINNE


Z cyklu: "Projekty przeciągnięte w czasie" ;)
Początki krzesełka lokują się w czasie wakacji, gdy to tatuś Emila intensywnie ogarniał i upiększał nasze otoczenie wokół domu [ taras i inne ].
Emil korzystał - uczył się majsterkowania i sam chętnie tworzył w duchu "Zrób to sam ".
Jednym z takich działań, było wspólnie z tatusiem, skręcone Krzesełko.
Żaden przemyślany i zaplanowany mebel; zwykła, szybka improwizacja z pociętych desek, ale tworzona w pełnym zaangażowaniu ojca i syna historia z życia :)



Szkielet krzesełka został skręcony, Emil go wyszlifował i powstał dylemat; jak i z czego zrobić oparcie i siedzenie.


I tutaj mebel przejęła mama :)


Zaczęłam od tego, ze pomalowałam drewno na kolor biały. Na tle białej konstrukcji wyobraziłam sobie kolorowe opacie i siedzisko z plecionki.
A plecionka z czego? Może z kabla, linki, tak jak to kiedyś robili w latach 50/60-tych.
Kupiłam żółty kabel do bielizny i oplotłam nim ramy oparcia i siedzenia.


Wyszło ciekawie i nawet wygodnie!





Emil szybko zaanektował nowy mebel, który tak miło nam się kojarzy w te jesienne, pochmurne dni.

2 komentarze: