poniedziałek, 3 listopada 2014

LABORATORIUM KUCHENNE DLA DZIECKA


Emil "kuchenny" jest i co chwila organizuje sobie zabawy w kuchni.
Postanowiłam zorganizować Emilowi kącik kuchenny do tychże poczynań.
Nie bawiłam się w "udawane" elementy, typu zlew [ bez wody ], kuchenka [ bez prądu ] bo nie ma to już sensu. Emil gotuje w dorosłej kuchni a z użyciem stołeczka doskonale sobie radzi [ pod moją uwagą oczywiście ] z myciem, krojeniem, gotowaniem.
Często jednak, jego zainteresowania nie są czysto kulinarne, ale połączone luźno  z kuchennymi rytuałami, składnikami, czynnościami.
Zajęcia takie, bardzo odbiegają od przyrządzania smacznych posiłków, ale oscylują w granicach smakowo-zapachowych ;)
Jakie to zajęcia - za chwilę opiszę.
Na początek przedstawię opis urządzonego przeze mnie kącika .
Starym zwyczajem; wszystkie elementy pochodzą z  recyclingu. Szafki, naczynia i elementy dekoracyjne to przeważnie zdobycze kupione za grosze na wyprzedażach i przeważnie z lat 70-tych i 50-tych.


Szafka wisząca [ kupiona za 5zł. bez szyby i uchwytu ], podreperowana przez dziadka Emila i pomalowana przeze mnie na biało z przetarciami.





 Drzwiczki ozdobiłam szydełkowymi serwetkami i chusteczkami vintage .



W środku szafki ustawiliśmy materiały i przybory do zabaw z ciastoliną [ barwniki, olejki zapachowe, brokaty, foremki, ciastolinę ].


Szafki dolne [ kupione w bardzo okazyjnych cenach, po przyklejeniu nóżek ] stały się pojemnikami na przybory. Na jednej umocowałam blat roboczy z półki innej szafy.



Szafka wisząca - biała, z odsuwanymi drzwiczkami to oryginał z lat 70-tych.



W niej ustawiliśmy kolekcję porcelanowych filiżanek, kubków i innych pojemników " na herbatkę ".


Wieszak z łyżki [ szwedzki ] na przybory


oraz z grzybkami, wagi vintage, mielarki, zegar, pojemniki, puszki i mnóstwo przyborów kuchennych - nie kuchennych schowanych w szafkach .






Na wiszącej szafce mini galeria z dziełami Emila [ miseczki z papieru, domek nasion, ciastolinowe świeczniki, dzbanki ].



Już w trakcie urządzania laboratorium Emil eksperymentował [ z hydrokulkami ] .

Kuchnia działa od dwóch tygodni i co chwila serwuje oryginalne dania.
Na przykład:
Ucierany zapach [ z przypraw ] dla taty.


Placek z hydrokulkami [ kilka razy ważonych ].

Piankowe ciasta.


Dużo poczęstunków dla mamy [ ulubione struganie marchewki na paseczki ].




I inne.

Kuchnia "żyje", dochodzą nowe elementy, inne znikają.


Ciastolinowe przysmaki wysychają i ulegają biodegradacji, pojawiają się nowe wiktuały. Nie zawsze, pełne pasji czynności, kończą się konkretnym efektem - czasami pozostaje tylko zapach i sterta naczyń do mycia ;)

Dla mnie dużą wartością jest to, iż Emil nie ogranicza się tylko do zabaw czystko kuchennych, ale eksploruje temat, czasami krążąc po odległych, niezbadanych terenach -  eksperymentując po swojemu.


Mama też ma swoją kuchnię w podobnym stylu a kącik herbaciany to kontynuacja Laboratorium Emila :)



2 komentarze: